Carlos Gracie - wywiad z legendą ulicy
Legenda ulicy. Człowiek, który zapoczątkował brazylijskie jiu-jitsu. Gdyby żył miałby dziś 109 lat. Jest to ostatni wywiad, którego udzielił, przeprowadzony przez magazyn "Tatame" w 1994 roku. Tłumaczenie - autor strony.
Tatame: Czy po blisko 70 latach jiu jitsu jesteś szczęśliwy z kierunku, w którym sport ten podąża?
Carlos: Jestem szczęśliwy, kiedy widzę rozwój i sukces sztuki, którą zapoczątkowałem w Brazylii. Szczęście to przejawia się w każdym szczególe. Każdy pojedynczy chłopak noszący kimono i wierzący w jiu jitsu, którego ja, moi bracia, synowie, krewni i wnuki nauczali, jest konsekwencją jednego życia pełnego oddania i poświęceń.
T: Czy uważasz, że filozofia została zatracona przez niektórych fajterów jiu jitsu?
C: Dziś świat jest inny. Cele również. Mamy do czynienia z poważnym kryzysem socjo - ekonomicznym, który wprowadza strach w zachowanie ludzi. Jednocześnie jeśli są dobrzy i źli ćwiczący, to jest to konsekwencją dobrych i złych mistrzów. Zachowanie atlety jest bezpośrednio powiązane z zachowaniem jego mistrza. Tak naprawdę większość nauczycieli, którzy uczą jiu jitsu nie są w stanie tego robić. Federacje muszą mieć nad nimi jakąś kontrolę, ponieważ reprezentują oni poważne zagrożenie dla tych, którzy przychodzą do ich akademii z zamiarem nauczenia się naszego sportu.
T: Co jest ważniejsze dla fajtera: technika, siła fizyczna, czy determinacja?
C: Używający siły fizycznej może być pomylony ze zwierzęciem. Podobnie zdeterminowany bez logicznych metod może przypominać głupca. Technika jak to zrobić połączona z siłą fizyczną i determinacją czyni prawdziwego mistrza.
T: Czym dokładnie jest dla ciebie jiu jitsu - samoobroną, sztuką życia?
C: Jiu jitsu sprawiło, że nauczyłem się podstawowych zasad życia. Przede wszystkim nauczyło mnie szanować słabości, tolerować nietolerancję. Jiu jitsu dało mi również główną lekcję: poznałem siebie wewnętrznie.
T: Masz 94 lata. Czy wierzysz, że jiu jitsu jest ważne dla długiego i zdrowego życia?
C: Teraz jestem tylko pasażerem długiej wycieczki. Niewątpliwie gdyby nie dobre odżywianie i ćwiczenia fizyczne, które dało mi jiu jitsu, moje życie na tej planecie byłoby krótsze.
T: Czy uważasz, że kobiety powinny ćwiczyć jiu jitsu?
C: Muzyka, taniec, więc dlaczego nie walka? Oczywiście, że powinny polepszyć swoje umiejętności w sztukach walki, ponieważ już są świetnymi wojownikami. Czyż nie opiekują się dziećmi i domem? Jeśli kobiety mogą nosić w sobie kontynuację naszej rasy, dlaczego nie mogą walczyć?
T: Z tysiącami zwolenników wokół Brazylii, czy chciałbyś dać jakąś radę dla tych, którzy chcą zacząć walczyć? Co jest najistotniejsze dla początkującego?
C: Myśleć i zachowywać się jak bohater. Zwyciężać skromnie i być wspaniałomyślnym dla przeciwników.
T: Ludzie mówią, że lubisz wyzwania... Co było najważniejszym i najtrudniejszym wyzwaniem w twoim życiu?
C: Zawsze fascynowało mnie stawianie czoła prawom prawdopodobieństwa. Zwyciężyć niezwyciężonego, pokochać niemożliwą kobietę, podbić to, czego nie da się podbić... To zawsze było jedynym sensem mojego życia. Nigdy nie kłam, niezależnie od tego jaką cenę przyjdzie ci zapłacić. I zawsze, zawsze kochaj te trudne zadania... Ale najtrudniejszym zadaniem, któremu musiałem stawić czoła było przejrzenie się w lustrze i odnalezienie w sobie drogi do zbawienia w Bogu. Dzięki Bogu nie byłem sam w tej misji. Miałem przy sobie mały legiom dzieci. Są częścią mnie, mam ich 21: Carlson, Robson, Geysa, Rose, Sonja, Oneika, Reyson, Reylson, Rosley, Rolange, Rocian, Carley, Carlyon, Rolls, Carlos, Karla, Clair, Reyla, Rillion, Crolin i Kirla. Dzięki moim dzieciom utrzymywałem bardzo dobre stosunki z żoną. Właśnie to dało mi pewność, o kontynuacji gatunku. Jeden rodzaj wieczności podbity przez życie moich bliskich i tych, którzy dopiero nadejdą.
T: Czy możesz dać nam jakieś przesłanie?
C: Przypominam sobie słowa na symbolu mojego klanu ze Szkocji: Fidelity and Power
