Krzysztof Włodarczyk na tronie, ale co dalej?

Krzysztof Włodarczyk
Foto: Andrzej Banaś

Krzysztof Włodarczyk (66-4-1, 45 KO), jak wiemy zadebiutował w nowej kategorii wagowej z przytupem i został (tymczasowym) mistrzem świata WBC dywizji bridger efektownie nokautując Adama Balskiego w 10 rundzie niedzielnego pojedynku. Zważywszy, iż „Diablo” to prawdziwy weteran ringu, bo i mnóstwo walk na koncie po jego stronie, a i wiek to już 43 lata. Był swego czasu mistrzem świata IBF, oraz WBC kategorii junior ciężkiej, a w chwili obecnej federacji WBC wspomnianej bridger. Na pierwszy rzut oka nie pozostaje jak tylko przyklasnąć osiągnięciom, ale warto się zastanowić, czy to nie najlepszy moment, aby zakończyć karierę z fanfarami.

Włodarczyk vs Balski
Foto: Tomasz Wojtasik/PAP

W tle czai się pełnoprawny czempion tej dywizji, czyli Kevin Lerena (31-3,15 KO), pytanie jest czy pokonanie go doda Polakowi prestiżu i czy opłaca się w ogóle taka walka naszemu utytułowanemu weteranowi? Bo w gruncie rzeczy ryzyko porażki jest, a i nie wiadomo czy pieniądze będą odpowiednie, gdyż zawodnik z RPA to nie „gruba ryba” szermierki na pieści przynajmniej z marketingowego punktu widzenia. Niewątpliwie tak efektowna walka i tytuł, który zgarnął nasz reprezentant, to naprawdę coś, tym bardziej jak jest się jedną nogą na sportowej emeryturze, niemniej może to już ten czas, aby powiesić rękawice na kołku.

Kevin Lerena
Foto: James Gradidge/Gallo Images

W Polsce o dziwo potencjalnie też można byłoby go zestawić z innym polskim pięściarzem jakim jest Mateusz Masternak (49-6, 32 KO) i jakby jeszcze w tle był pas zdobyty przez Włodarczyka, to zapewne sporo fanów by to z wielką chęcią obejrzało, aczkolwiek styl walki premiowałby „Mastera”, a jakby szukając analogii w odbytych już pojedynkach to zapewne byłoby coś na wzór starcia Usyk vs Gassijew, tyle że w kategorii bridger i w dodatku po polsku, niemniej tak jak wcześniej wspominałem, być może lepiej odejść w chwale niż zrobić ten jeden krok za dużo, ale to już będzie decyzja naszego nowego mistrza świata i pozostaje mu kibicować, aby wybrał dobrze.

Mateusz Masternak
Foto: Getty Images

Źródło: Redakcja

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*