Ike Ibeabuchi zrobił co do niego należało.

Ike Ibeabuchi
Foto: Ring Magazine

Ike Ibeabuchi (21-0, 16 KO) nie był widziany w ringu szmat czasu i po ponad dwóch dekadach wrócił między liny i to zwycięsko. Jego ofiarą został Idris Afinni (18-9-2, 15 KO) przegrywając przez poddanie nie wychodząc do czwartej rundy. 52 lata to sporo, fizycznie jest dobrze, ale jak daleko zajdzie tego nie wie nikt, niemniej trudno liczyć na jakieś większe sukcesy nigeryjskiego weterana ze sporymi perturbacjami jakie swego czasu go dotykały.

Źródło: BoxingScene

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*